Syzyfowe prace

czy to agonia życia?
bo w ciągu dnia czuję się
cieniem własnej zagłady
bezwładnie na swych własnych myślach
plącząc się w grudach życia

witając kolejne juto
ni to w stanie astralnym
ni to na jawie
z beztroską snując plany
błądząc na ogól wokół

to takie kalectwo
porzucić sens swego
istnienia
a jeszcze większe
skazywać się na
bóle i cierpienia

bo mimo wszystko
czyż nasze życie
to nie syzyfowe prace?

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Szklanka wody

Kiedy głowa wrzeszczała
myśli i słowa wrzały
jak palony olej
na patelni piekieł

Kiedy aurę sponiewiera
a energię rozdziera
niczym w złości
huragan targający korony
drzew… (naszych ciał)

A dotyk taki niespokojny
niczym tłukące szkło
i dźwięk drapanej tablicy

Wszystko wokół płacze
i krzyczy
(już dość
już nie chcę
zostaw mnie do cholery)

A we tle grająca muzyka
taka obojętna
pełna entuzjazmu i szaleństwa
wszystko (wokół) swym życiem przepływa
maszynę napędza
na chwilę przestając filtrować
(twe) wibracje serca

abyś zaraz mógł wybuchnąć
niczym wulkan
i zaraz poskładać się w całość
by powtórzyć rytuał

majestatycznie podskakując
z radości
wydobywać z siebie
taneczny układ
kroków szczęścia

wystawiając swój uśmiech
niczym najdroższy obraz
do galerii sztuki
(w myślach powtarzając
weź się udław)

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

W krzywym zwierciadle

W wyobraźni tkwić, 

niewolnikiem być

Czy to ja?

Czy to Ty?

Zagubiony blask

Przede mną tkwi

A ja ślepa ciągle

Zbaczam z drogi

Bo tak kaprys nakazuje mi…

Czy ja tutaj jestem 

Czy tylko wiszę nad przepaścią gdzieś

Bo ja już szczerze mam tego dosyć

I zaklinam się

Bo po co mi to wszystko jest

Kiedy w końcu zrzucę to?

Bo właśnie nie chce zaplatać siebie

W tą cała złudną wyobraźnie

Własnych zmartwień 

I wyobrażeń…

W krzywym zwierciadle

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Chcieć czy być 

Tato nie chcę iść dzisiaj do szkoły. 

Jaki jest tego powód?, pyta ojciec córkę.

Bo wszyscy się ze mnie śmieją, odpowiada dziewczynka.

Dlaczego się z ciebie śmieją?, pyta nieco zmartwiony tata.

Jest w szkole chłopak, który ciągle się do mnie uśmiecha i połowa szkoły się ze mnie śmieje, że on się we mnie zakochał.

I dlatego nie chcesz iść do szkoły? 

A czy ty go lubisz kochanie?, dopytuje ojciec.

Tak, ale udaję, że nie lubię.

Dlaczego to skrywasz?, docieka mężczyzna.

Bo się wstydzę całej szkoły i swojej klasy.

Ale to, że ktoś darzy cię sympatią to nie powód do wstydu, tylko dumy.

Bo widzisz, kiedy człowiek uśmiecha się do drugiego człowieka, to ofiaruje mu część swojej radości. To bardzo pozytywne uczucie. 

Jeśli mężczyzna uśmiecha się do kobiety i na odwrót, to znaczy, że dostrzegł w niej coś wyjątkowego. 

Być może jest to szczerość, wrażliwość, ciepło lub po prostu prawdziwość, coś czego nie zauważył w innych. To wyróżnienie.

Dzisiejszy świat pełen jest zakłamania i sztuczności, prawdziwe emocje są coraz rzadziej obserwowane. Nie należy się ich wstydzić.

Tato, to może on mnie dostrzegł jak taką błyszczącą gwiazdę na niebie pośród miliona innych migocących gwiazd? Sugeruje dziewczynka.

Tak, dokładnie tak kochanie, tylko, że twoja gwiazda błyszczała mocniej niż pozostałe. Tłumaczy ojciec.

Ważne by twoja gwiazda nie straciła swojej wyjątkowej mocy i nie została spadającą gwiazdą, dodaje po chwili tata.

A dlaczego gwiazdy spadają tatusiu?, pyta córeczka.

Bo wstydzą się własnego blasku skarbie i ostatecznie przestają być prawdziwe.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

W rzece fal

Spoglądasz właśnie na jedna z łez
Osolona kropla wody
Niosącą smak goryczy
Smutku
Niczym nostalgia
Jednak szczęśliwą jest
Ona tutaj tańczy
Oddając pokłony światu
Unosi się roztwierając swe skrzydła
Właśnie zmienia swój stan skupienia
Wypełniając twe płuca
Pozbawiona zapachu
Lecz ukrywająca swą esencje
Wypełniając serce soczystymi łąkami
Otulając płatkami dmuchawca
Złotymi promieniami słońca
Tutaj może w każdej chwili
Zmienić swą postać
Otoczyć cię burza
Szarością i ciemnością
Zalewając falami oceanu
Dryfujących uczuć

***

Właśnie widzisz jak eksploduje
Wokół unosi się każda cząsteczka
Rozczłonowana
Szukająca swej całości
Myślisz burza?
Całkiem naga
Czy wita wstyd
Czy przerażenie
Czy chęć ściągnięcia tej ważącej
Z dzień na dzień
Coraz więcej

A Świat wiruje
Rozlewając się

Ta chwila trwa wieczność

Sama siebie karcąc
Że inna sobie na to pozwolić nie może

Bo właśnie ujrzała
Jak mignąłeś w mych oczach

Opublikowano Pamiętniki myśli, Psychika, Wiersze | Skomentuj

Przeszłość

Ta istota nawołuje do mnie

Z przeszłości macha dłonią

Wita moje skronie pamięcią

Ta która mym ciałem rozporządzała

Ta która każdy wdech smakowała

Ta która myślami była przy mnie

A dziś słyszę głosy jej

I obrazy zapisane 

W głębi sobie

Powtarza wciąż jak mantra

O ważnych rzeczach

Czemuż to tak teraz spoglądasz

Bezczynnie ignorując 

A znienacka wracasz do mnie

Kochając się w obrazie mym… 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Obietnica

U dołu ja
Wynurzam się
I zatapiam otoczenie
koloru swej aury
Z ust wypływają nam się ów słowa

A Ty…
Oblewasz mnie swym zapachem
Delikatnie obejmujesz każdy kosmyk
Kolorowych włosów
Swym, doganiam sekunda za sekundą

W oddali dobiega
Mgławica pieśni
Mizernej dla ludzkiego oka
Lecz w naszych oczach tli się

Ten jedyny płomyk
Nierozerwalnej miłości
I zatapiam się…
Powtarzamy sobie wciąż

W tej pieśni dusz
A ja…
Powtarzamy nieskończenie
Przesycam się oddechem Twym

Gubię się i jednocześnie odnajduje
W twym spojrzeniu
Przeplatając się w wypowiedzi słów
Nawzajem…

Oboje..

Dopełniając się nawzajem
W każdej chwili
Jak tajemniczy eliksir
Proporcjonalnie wypełniając sobą
Siebie…

Opublikowano Wiersze | Skomentuj

W dziczy

Co dnia wschodzące słońce
Witając jej źrenice
Zamglone w kosmicznej tafli
Szklanej herbaty
Gdzie esencja przepełnia
Płaskie powierzchnie
Siłując się z wybuchem
Na twarzy srebrnej rosy
Jak morza przepełnione
Istotą kompozycji wszelkiej energii
Wołając o sygnał ultradźwięku
Wyczuwalny poruszających się komórek

Rozpościerając ramiona
Wybuchająca masa gwieździstych form
Szepcząc swe miłości
Rezonansową syntezą jądrową

Ten wybuch który przepełnia
nasze wnętrze kiedy tylko
Wpadamy w ramiona efemerydy
Na jawie budzące wszystko do życia
W oczodołach zasadzoną mgławicą planetarną
Zasadzonych przez stulecia ambrozjach
Przez nimfy naszych dusz
Jak syreny duszące w naszych uszach
Dygresje metafizycznych pragnień
Załamanych ogniem i wodą
Blasków ciemności

Opublikowano Filozofia, Pamiętniki myśli, Wiersze | Skomentuj

Marzenie ze snów

Jesteś wszędzie gdziekolwiek jestem, myślę tylko o Tobie i o przestrzeni, którą wypełniasz z dnia na dzień coraz to potężniejsza. Czasem nie mam ochoty myśleć o sercu i romantycznych uniesieniach, lecz gdy jesteś obok nie mam na nic innego ochoty jak tylko łączyć całe życie z Tobą. Jesteś czym zupełnie innym niż wszystko inne niż dotychczas, czymś nowym i jednak jednocześnie starym i długo oczekiwanym w moim sercu otwierając je na nowo i zupełnie nowo.
Odpychałam serce i stawiałam na humanizm, ciągle twierdząc że sama sobie w życiu poradzę. Uczyłam się tak wiele aby być odrębna i niezależna a jednak to wszystko dało się uciszyć w chwili kiedy ujrzałam Twoją osobę po raz pierwszy. Przeważnie się broniłam przed wszystkim co ze mną związane oraz innymi, by chcieć dowieść swych ambicji i budować ego. Kiedy ujrzałam Cię, a źrenice nagle rozszerzyły swe granice do niepowtarzalnych rozmiarów, otwierając ten magiczny zamek, który nawet sama nigdy nie dostrzegałam. Wcale nie muszę się niczego bać, wszystko we mnie zaczęło się rozświetlać i przekształcać. Był strach i nawroty przeszłych widm, jednak Ty zbudziłeś siły, których nie da się uciszyć, zatopić w bezkresach oceanów, ani pozostawić we przestrzeni wszechświata.
Spotkałam siebie i inne swe twarze. Ale od samego początku to Ty oczarowałeś moją duszę swoją prawdziwą osobą, i nie wiem skąd Cię zesłano, ale to los pokierował nas ku sobie. Ani razu nie zastanawiałam się czy to pomyłka, czy zranisz lub skrzywdzisz. Pragnęłam tylko chronić Ciebie najmocniej z całych sił i dać odkryć swój świat, w który tak już mocno się oddalałam i przestałam wierzyć. Rozkochałam się w każdej Twojej cząstce, która buduje Twoją duszę i ciało. Każdy dotyk i pocałunek jest przeze mnie pożądany w całości. Teraz siedzę i nawet nie mam Cię dość, chce przystanąć i zastanowić się co się dzieje. Coś wciąż szumi w przestrzeni, a nie chce czegoś upuścić/opuścić. Jak szklane naczynie pełne życiodajnego smaku. Bo pewnego dnia coś zauważyłam, to ciągle jest wszędzie przy Tobie i wzywa we mnie niepokój.
Kiedy się tak ze mną droczysz, zarażasz swym urokiem i humorem, pochłaniasz wszystko co złe i żegnasz gdzieś daleko by móc mnie chronić. Jednak ma to tez ciemne strony, które zwracają na to moja uwagę. Czemu to w tobie jest, tak bardzo uparcie dumnie choćbyś bronił pewnej twierdzy, swego ego, najważniejszego. Kiedy tak zbliżasz się większej jego dawce zmieniasz swe oblicze, nadal będąc tym samym ukochanym, jednak przybierasz inna barwę, która mnie rani. Oddalasz się od ważnej części, i nie wiem co mam robić, bo czuje się teraz sama, lecz jednocześnie z Tobą w każdej chwili i sekundzie, złączona w jedną niepowtarzalną całość. Nie boje się już co mam zrobić. Lecz lęki uwielbiają cicho śpiewać, a łzy oczyszczać…

Opublikowano Opowieści finezyjnych gwiazd, Pamiętniki myśli, Z rozchlapanych atramentem stron | Skomentuj

Strach siłą

Te niepotrzebne problemy, zjawiające się z nieba, przywoływane właściwie tylko poprzez wspomnienia. Ciągle jesteśmy związanie z przyszłością, to w niej jest zawarty wszelki nasz rozwój, duchowy, mentalny oraz psychiczny. Wszelkie fundamenty naszego działania posiadają w niej właśnie korzenie. Cóż można wówczas poradzić, gdzie wstając sobie rano w swoim wymarzonym świecie często trzeba się zmagać z psychicznymi odłamkami przeszłych czasów. Gdzie naprawdę pozbierało się to w kupę już dawno, dawno temu i zażegnało z wielkim uśmiechem na twarzy. Odczuwam w tej chwili tęsknotę za tamtymi dziwnymi czasami, a raczej za jej rezultatami. Przez to jest we mnie jakaś wracająca jak bumerang dziura, może też własnego ego.
Dziś rano wstając pomyślałam sobie, jak ludzie właśnie nim zasłaniania sobie wiele ważnych istotnych wręcz wspaniałych aspektów życia. Dotąd wszystko dla mnie było skomplikowane. Drugie dno w kolejnym dnie. I tak ciągle powstające niekończąca się historia oraz pełna wywodów opowieść filozoficzna. Można ją snuć bez końca. Ale po pewnym czasie może stracić swój urok. Stanie się szara i mniej pożądana. Pragnie się czegoś ważniejszego, czegoś co jest piękne i mocne, a co najważniejsze prawdziwe. Ludzie coraz bardziej uciekają, zauważyłam, w indywidualizm. Coraz więcej w nas strachu, który powoduję iż od siebie się oddalamy. Czy to przez szczęśliwe, czy to przez cholernie trudne wspomnienia. Każdy z nas ma pewien uraz, który go rozumie bądź nie, który go rozwiązał lub zapomniał.
A ja właśnie się zapędziłam w tym wszystkim co dotychczas zrozumiałam. Weszłam na strefę która jest nieokiełznana i dość mocno zaczyna hamować, obarczać a wręcz czasem cofać. Mam wrażenie że staje się czasem tą starą głupią (nadal jestem głupia, lecz mądrzejsza niż wczoraj, lecz nie mnie to osądzać, ja mogę czuć lecz to może być tylko iluzja spowodowana mym własnym ego), wracając, Klaudią, która naprawdę popełnia idiotyczne i niedojrzałe błędy. Nie boje się ich popełniać, zawsze sobie to powtarzam. Lecz teraz odnalazłam w sobie ten strach, co spowodowało iż czuje je wszędzie wokół siebie, co dnia zalewa mnie to coraz większym przerażeniem, oraz strachem iż sobie nie poradzę. Wbiłam w swoją głowę iż muszę te błędy eliminować i prowadzić do ciągłej niezawodności, lecz ja jestem, jak przecież każdy tylko człowiekiem. Nie zdołam być taka jaką od siebie oczekuję. Raczej można, tylko to właśnie błędy powodują iż ta nasza niedoskonałość staje się czymś niepowtarzalnym i niezastąpionym. A druga osoba zawsze nas dopełni i stworzy z nami piękno jakie nam się nie śniło. (A przy Tobie to mam)….

Opublikowano Filozofia, Pamiętniki myśli, Psychika | Skomentuj