Znieczulona przez nałogi życia

Tak odporna na ból i tak wszechstronnie uzdolniona go przyjmować. Z każdej strony rozumiejąc każdy fragment, który wcześniej dodawał skrzydeł. Serce czuło szczęście i uniesienie, namiastkę pragnień unoszonych w niebie, uśmiechu i miłości na całym ciele. Przez owe zbawienie i przyzwyczajenie tak wygasa płomień radości wszechobecnej przenikliwej obecności siebie. Cóż w tej chwili począć można, kiedy z rąk wymyka się mrzonka , tak wymarzona. Jak istota bezcielesna przytula twe ramiona, pozostawia w sercu uczucie i roztargnienia. Wokół widzisz pustkę, która stara cię omamić, i choć tyle czasu już minęło daje się we znaki. Ukazuje tę ucieczkę, gdzie przez tyle czasu utwierdzano że to pewne, nagle okazuję się takie nieszczere. Płochliwe i przepełnione wstydem… Zostawiłeś kwiat, który zaczął płonąć wręcz ze szczęścia, zaczął żyć czymś niepowtarzalnym, i choć świadomość była inna, tego nie da się oszukać. Ty w ostatku chciałeś się pożegnać, ja odrzekłam żegnaj. Odwróciłam się napięcie i stwierdziłam iż kiedyś będziesz wiedział więcej i powrócisz do tej chwili. Popełniłam wtedy błąd, chciałam siebie uratować i ocalić swoje imię… lecz tym samym pozwoliłam odejść swojej cząstce wraz z Twoją osobą. Teraz walczę co dnia ze sztormami na oceanach. Ale takich walk nie da się wygrać. To jak walczyć z wiatrakami i tak upadasz i nic na to poradzić nie możesz…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Opowieści finezyjnych gwiazd, Pamiętniki myśli, Psychika, Z rozchlapanych atramentem stron. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>